Twój koszyk jest pusty

Utarło się, że dodatki do żywności zaczynające się od litery E to samo zło. Kwintesencja przetworzonej żywności, która coraz częściej trafia na nasze stoły, a potem do brzuchów. Wiele jest w tym prawdy, bo zdecydowana większość dodatków funkcjonalnych to związki chemiczne, które są szkodliwe dla naszego organizmu.

Czasem są to tylko zdrowe witaminy, a czasem substancje obojętne. Teoretycznie szkodliwe  dodatki są w takiej ilości, że nie powinny wywoływać wielkich spustoszeń. Prawdą jest, że szkodzą mniej niż duże ich dawki wykorzystywane w badaniach na toksyczność. Jest to więc mniejsze zło, ale wciąż zło. Szkopuł w tym, że bez nich trudno już w obecnych czasach wyobrazić sobie produkcję żywności na masową skalę, z długim terminem przydatności do spożycia. Bez dodatków funkcjonalnych niektórych grup produktów spożywczych w ogóle nie dałoby się stworzyć.

Chodzi zwłaszcza o proces utrwalania żywności i nadawania jej odpowiedniej postaci. Zwłaszcza jeden rodzaj substancji z długiej listy E zasługuje na naszą baczną uwagę. Wszystko dlatego, że jest wybuchową mieszanką substancji szkodliwych i w dużym stopniu niepotrzebnych. Przyjrzyjmy się barwnikom, czyli substancjom nadającym kolor. To doskonały przykład kontrowersji narosłych wokół dodatków funkcjonalnych. Zgodnie z przepisami substancje z osławionej listy E, mogą być użyte pod pewnymi warunkami. Czyli tylko wówczas, gdy jest to konieczne w procesie technologicznym oraz gdy nie są to dodatki szkodliwe. To oznaczenia szkodliwości stosuje się ADI (Acceptable Daily Intake), dopuszczalne dzienne spożycie, które kontynuowane nawet przez całe życie, nie powinno wywołać negatywnych skutków. Poziom ADI wyznacza się opierając na badaniach, które przeprowadzane są na zwierzętach. Dostosowując je do człowieka, jeszcze bardziej się je zmniejsza, tworząc tzw. margines bezpieczeństwa. Problem w tym, że za wiele tych badań zapłaciły wielkie korporacje, zajmujące się produkcją dodatków do żywności. W 100 % nie warto więc na nich polegać, tak samo jak ślepo wierzyć w prace badawcze nad skutecznością suplementów. Do tego nie ma możliwości, by wychwycić skutki wieloletniego stosowania, zwłaszcza w odniesieniu do człowieka. Wracając do dodatków E. Jak już wiemy problem polega na tym, że niektóre z nich są naprawdę niezbędne w procesie otrzymywania gotowego produktu spożywczego. Czasami zapominamy, że jednymi z wyznaczników zdrowia są trwałość i odporność mikrobiologiczna produktu. Czy to oznacza, że obecność konserwantów i przeciwutleniaczy powinniśmy traktować jako zło koniecznie ? Dobry smak też ma znaczenie, więc przymykamy oko na obecność aromatów i słodzików. A co z ładnym kolorem ? Przecież podobno „jemy oczami” ? Tak naprawdę jednak to cecha poboczna, chodzi wyłącznie o nasze doznania estetyczne i o to, by skusić się na ładnie wyglądający produkt.

BARWNIKI W SUPLEMENTACH

W przemyśle suplementacyjnym dział dodatków funkcjonalnych wykorzystywany jest do barwienia kapsułek, tabletek, a przede wszystkim produktów w proszku. Nie wylewajmy dziecka z kąpielą, wśród barwników też znajdziemy zdrowe substancje. Przykład ? BCAA o smaku mango - melon, które zabarwione jest mieszanką ryboflawiny (E101) i B-karotenu (E160a). To tak jakbyśmy mieli suplement wzbogacony w witaminę B2 i substrat do produkcji witaminy A. Oczywiście lepsze byłoby BCAA, pyszne  i bez sztucznego koloru. Nie można jednak mieć wszystkiego. Pocieszające jest to, że mamy do czynienia z najmniej kontrowersyjnymi substancjami nadającymi kolor. Co ciekawe, firma produkująca ten suplement do niedawna używała do BCAA o smaku wiśni dwa najbardziej kontrowersyjne barwniki azowe-czerń brylantową (E151) oraz azorubinę ( E122). W ostatnim czasie zostały jednak zmienione na mniej budzącą kontrowersje koszelinę (karmin, E 120). Szkopuł w tym, że takie zmiany są dostrzegalne dla naprawdę świadomych i czujnych klientów. Wymienione wyżej barwniki azowe nie bez powodu owiane są złą sławą. To bez wątpienia najgorszy z najgorszych dział dodatków funkcjonalnych. Są do tego niezwykle popularne, bo dają najbardziej intensywne, najładniejsze i czyste kolory w przemyśle spożywczym. Do tego oferują je w pełnej palecie barw. Jakby tego było mało, cechuje je wydajność, stabilność i niskie koszty produkcji. Kiedyś nazywane były barwnikami smołowymi, bo otrzymywano je jako produkt uboczny suchej destylacji drewna. Teraz wszystkie barwniki azowe powstają w procesie syntezy chemicznej. Podstawą cząsteczek azowych jest wiązanie chemiczne-N=N-. Sam wzór w całości przyprawia o ból głowy zwolenników zdrowego odżywiania. Barwniki azowe same w sobie, nie są zwykle szkodliwe. To produkty ich metabolizmu (rozłożenie cząsteczek przez enzym azoreduktazę, wywołują wiele niekorzystnych skutków. Wystarczy wspomnieć, że w wyniku kilkuetapowej redukcji grupy azowej powstają aromatyczne aminy, których rakotwórcze działanie zostało potwierdzone, bez cienia wątpliwości. Wachlarz działań niepożądanych jakie przypisuje się barwnikom azowym jest tak szeroki, jak oferowana przez nie paleta barw. Do skutków ubocznych zaliczyć na przykład trzeba wzmocnienie działania niektórych leków oraz wzmożone wydzielanie histaminy, a to z kolei prowadzi do odczynów alergicznych i zaostrzenia objawów astmy oskrzelowej. Pozostałe skutki jak rakotwórczość, mutagenność, bezsenność, wstrząs anafilaktyczny, wywoływanie poronień, zwiększone ryzyko ADHAD u dzieci, czy teratogenność (wady rozwoju płodu)nie zostały do końca potwierdzone. Taka oficjalna informacja od naukowców, wymusiłaby konieczność wycofania azozwiązków z przemysłu spożywczego. Tak czy owak ilość opracowań i doniesień na temat toksyczności barwników azowych powinna budzić w nas, jeśli nie niepokój, to ostrożność na pewno. W tym celu warto wspomnieć, że ponad połowa substancji z tej grupy jest dopuszczona do użytku tylko w przemyśle tekstylnym i farbiarskim. Do tego wiele krajów ma swoje własne regulacje dotyczące dopuszczalności poszczególnych barwników azowych. W Polsce jeśli dany produkt zawiera sześć najbardziej kontrowersyjnych barwników azowych, musi mieć na etykiecie ostrzeżenie: „może mieć szkodliwy wpływ na aktywność i skupienie uwagi u dzieci”. Wszystkie te barwniki można spotkać w suplementach dla sportowców. Druga kontrowersyjna grupa barwników to karmele. Oznacza się je symbolem E150 (a, b, c, d). Większość z nas kojarzy je z napojami typu cola. Ich zastosowanie jest  znacznie węższe, bo nadają tylko brązową i czarną barwę, co nie znaczy, że w wyżej wspomnianych suplementach nie można ich znaleźć. W przemyśle spożywczym stosuje się je głównie do barwienia napojów, pieczywa, słodyczy i jogurtów. Podstawowym zarzutem kierowanym pod adresem karmelu jest wywoływanie dolegliwości żołądkowych i jelitowych, przy spożyciu dużych ilości produktów z dodatkiem tej substancji. Z każdą literą liczba działań niepożądanych i toksyczności osiąga nowy, wyższy poziom. E150a, to karmel prosty, czyli sacharoza poddana działaniu wysokiej temperatury. E150b powstaje w obecności siarki (karmel siarczynowy), do produkcji E150c potrzebny jest amoniak (karmel amoniakalny), a do produkcji najpopularniejszego i niestety najbardziej szkodliwego E150d (karmel amoniakalno-siarczynowy) wykorzystywane są oba te związki. W przypadku karmeli syntetycznych możemy mówić o rozdrażnieniu, szkodliwym wpływie na wątrobę i zwiększonym ryzyku bezpłodności. Najwięcej uwag dotyczy najpopularniejszego karmelu E150d. W jego skład wchodzi 4-metyloimidazol, a jego rakotwórczość jest solidnie udokumentowana w badaniach na zwierzętach. W oparciu o te wyniki władze stanu Kalifornia wprowadziły obowiązek dla producentów wykorzystujących E150d. Muszą na etykiecie umieszczać informacje o prawdopodobieństwie kancerogenności. Spotkało się to z zażartą walką największych koncernów produkujących napoje typu cola. W efekcie tych działań nie udało się zakazać stosowania karmelu E150d , ale zobligowało producentów do zamówienia oczyszczonego surowca (o mniejszej zawartości  4-metyloimidazolu). Udało się więc przynajmniej doprowadzić, że do sprzedaży trafiały mniej szkodliwe produkty. Oczywiście „czystszy” karmel jest droższy i używany głównie w Kalifornii. Cała sprawa odbiła się jednak szerokim echem i zwiększyła świadomość konsumentów.

LISTA BARWNIKÓW UŻYWANYCH W SUPLEMENTACH DLA SPORTOWCÓW

SYMBOL        NAZWA                                     CHARAKTERYSTKA

E100            kurkumina                                  żółty, zdrowy barwnik, stosowany jako

                                                                          składnik prozdrowotny i ułatwiający  

                                                                          redukcję  tkanki tłuszczowej

E101            ryboflawina                           żółty, zdrowy barwnik, stosowana 

                                                                      zazwyczaj jako wit.   B2 

E102            tartrazyna                               żółty barwnik azowy, unikać

E 104          żółcień chinolinowa             żółty barwnik azowy, unikać

E110          żółcien pomarańczowa FCF    pomarańczowy barwnik azowy - unikać

E120           koszenila (kwas karminowy)   barwnik ciemnoczerwony uzyskiwany z  

                                                                          suszonych, mielonych pancerzy  

                                                                         owadów, uważać powinni alergicy i  

                                                                        osoby uczulone na salicylany

E122           azorubina                                 czerwony barwnik azowy - unikać

E123          amarant                                    czerwony barwnik azowy - unikać

E124         czerwień koszenilowa            czerwony barwnik azowy - unikać

E129   czerwień  allura  AC                     czerwony barwnik azowy - unikać

E131     błękit patentowy V                    niebieski  barwnik azowy - unikać

E132     indygokarmin                            niebieski  barwnik azowy - unikać

E133     błękit brylantowy  FCF         niebieski barwnik syntetyczny, uważać

                                                                 powinni alergicy i osoby uczulone 

                                                                      na salicylany

E140     chlorofile                                naturalny, zielony barwnik - obojętny

E142      zieleń S                                  zielony barwnik smołowy - unikać

E150     karmele                              brązowe barwniki otrzymywane  z sacharozy - 

                                                           unikać (a, b, c, d)          

E151 czerń PN                               czarny barwnik azowy

E155  brąz HT                                brązowy barwnik azowy

E160a karoteny                    substrat syntetyczny do produkcji wit. A, zdrowy

                                                barwnik

E160b annato               pomarańczowoczerwony barwnik, naturalna mieszanina  

                                         Karotenoidów - obojętny

E162 betanina                ciemnoczerwony barwnik z buraka cukrowego-obojętny

E163antocyjany        czerwono-fioletowy zdrowy barwnik, w istocie to flawonidy

                                       czarnych, niebieskich i fioletowych owoców

E171 tlenek tytanu (IV)      biały minerał używany do barwienia tabletek i 

                                               kapsułek - obojętny

Cały paradoks z barwnikami syntetycznymi polega na tym, że ta najmniej potrzebna grupa dodatków funkcjonalnych do żywności, jest najbardziej toksyczna. Wśród wymienionych barwników azowych, niektóre z nich są używane rzadko. Zieleń S i brąz HT występują w pojedynczych produktach, a amarant w dwóch suplementach. Z kolei azorubina czy błękit patentowy są składnikiem kilkudziesięciu produktów, z każdej z  możliwej kategorii. Nadają barwę truskawkowym i jagodowym białkom, czerwonym i niebieskim przedtreningówkom, też. Barwią BCAA, a nawet odżywki chroniące stawy. Na popularności zyskują suplementy całkowicie pozbawione dodatków z E na początku, które  opatrzone są hasłem „no additives”, „białka o smaku naturalnym”. Jeśli naturalność ma dla nas znaczenie sięgajmy po produkty bezbarwne. Tworząc shake'i na bazie kilku suplementów, niech tylko jeden z nich  nadaje smak, ewentualnie kolor, a pozostałe były pozbawione dodatków z listy. Warto trzymać się zasady, że zdrowa żywność to taka, która jest nisko przetworzona. Dodatki funkcjonalne niejako definiują  wysoki stopień przetworzenia. Mniej znaczy lepiej i zdrowiej !