Polecena produkty sterydy.co

Twój koszyk

 x 

Twój koszyk jest pusty

SIBO – DIAGNOZA I WALKA POZNAJ PRZECIWNIKA

SIBO – DIAGNOZA I WALKA POZNAJ PRZECIWNIKA

Żeby z czymś walczyć, trzeba mieć chociaż minimalne pojęcie o problemie. Ta prawda stara jak świat, nic nie straciła na swej aktualności. Zrozumieć z czym mamy do czynienia to pierwszy krok. Nie można pominąć patogenezy razem z czynnikami, które nasilają problem, zagrożeń i ograniczeń, które możemy napotkać na drodze do eliminacji. Bez tego wszystkiego nasza walka będzie zdana na przegraną, albo potrwa znacznie dłużej niż byśmy chcieli. Dopiero gdy to zrobimy, możemy stanąć w narożniku i przygotować się do walki. Czas na trafną diagnozę, wybór metody leczenia SIBO i naszych jelit. Diagnostyka może być strzałem w dziesiątkę lub błądzeniem po omacku. Musimy mieć przy tym świadomość, że o trafny strzał wcale nie jest łatwo... Lekarze nie zawsze wiedzą, co to jest, przez co diagnostyka kuleje, a leki często zapisywane są w zbyt małych dawkach. Do tego SIBO jest skutkiem, a nie przyczyną. Na domiar złego ten problem lubi nawracać…

SIBO - CZYLI CO ?

Small Intestinal Bacterial Overgrowth czyli nasze SIBO, to nic innego jak pojawienie się i rozrost w jelicie cienkim bakterii, których naturalnym środowiskiem jest jelito grube lub też pojawianie się w tym odcinku szczepów nietypowych. Takie patologiczne zjawiska zaburzają prawidłowe trawienie składników pokarmowych. Powodują również ich zaburzone wchłanianie i stopniowe uszkadzanie wyściółki jelit. Nie są to zatem groźne mikroby, które dostały się do naszego organizmu razem z jedzeniem, a bakterie, bez których nie moglibyśmy normalnie funkcjonować, tyle że, znalazły się w niewłaściwym miejscu. Normą jest, że im bliżej końca układu pokarmowego, tym bogatszy mikrobom. Dlatego w jelicie grubym, tuż za zastawką krętnico - kątniczą, bytuje cała plejada najróżniejszych gatunków. Są to i bakterie, które korzystnie działają na nasz układ pokarmowy takie jak np. Lacidobacillus i Bifidobacterium), jak i potencjalne patogeny, do nich zaliczają się m.in. (np. E. coli, Streptococcus, Enterococcus czy Bacteroides). Są też patogeny, do nich można zaliczyć m.in. Clostridium czy Pseudomonas. Obecność bakterii z tej ostatniej grupy (w określonej liczbie )wcale nie determinuje choroby. W jelicie krętym flora jest nieco uboższa, mieszkają tam głównie bakterie beztlenowe i względnie beztlenowe - Bacteroides, Bifidobacterium czy E. coli. Z kolei w jelicie cienkim można napotkać już niewiele bakterii, to naprawdę twardzi „zawodnicy”. Wytrzymują trudne warunki, jakie tam panują, występują w małej ilości, ale pełnią bardzo ważną rolę. Przykładem jest Lacidobacillus. Jedną z funkcji tej bakterii jest pobudzanie wydzielania immunoglobulin A (IgA). Stanowią one swoisty mechanizm obronny błon śluzowych przewodu pokarmowego (choć nie tylko). Wiążą komórki bakteryjne i tym samym zapobiegają gromadzeniu większej ilości bakterii różnych gatunków w jelicie cienkim. Czyli już wiemy, że im „niżej” tym bardziej przyjazne warunki dla bakterii. O niebezpiecznych górnych rejonach decyduje m.in. chociażby niskie ph żołądka, śluz, pokrywający błonę jelita, a zawierający wspomnianą wyżej immunoglobulinę A. oraz enzymy trzustkowe o bakteriobójczym działaniu. Ważną rolę pełnią czynniki mechaniczne. Należą do nich: szczelna bariera jelitowa oraz zastawka krętnico - kątnicza, która blokuje dostanie się bakterii oraz resztek pokarmowych z jelita grubego z powrotem do jelita cienkiego. Takim czynnikiem jest też MMC (migrating myoelectric complex), czyli wędrujący kompleks mioelektryczny, który odpowiada za „wymiatanie” z jelita cienkiego bakterii oraz pozostałości po posiłku. Jeżeli któryś z tych mechanizmów zawali swoją robotę, może dojść do kolonizacji bakterii w miejscu, które jest do tego zupełnie nie przygotowane. O dziwo staje się dla nich czasowo przyjazne, zupełnie wbrew prawom biologii. Jest to możliwe z różnych powodów m.in. wskutek wad anatomicznych, długotrwałego leczenia (zwłaszcza inhibitorami pompy protonowej zmniejszającymi kwasowość żołądka), zaawansowanego wieku, wycieńczenia organizmy, zaburzeń odporności czy chorób, których skutkiem jest zaburzenie motoryki jelit ( np. neuropatia cukrzycowa, choroby autoimmunologiczne). Standard dla SIBO to liczba bakterii w jelicie cienkim powyżej 105 na 1 γ lub 1 ml treści jelitowej w proksymalnym odcinku.

DOBRE WARUNKI DLA SIBO

SIBO swój początek ma zwykle w niewystarczającej kwasowości żołądka. Źródłem problemów może być też wędrujący kompleks mioelektryczny. Jego zadaniem jest usuwanie elementów niestrawionych. Jeśli ten mechanizm zaczyna szwankować, na przykład z powodu infekcji wirusowej, to niestrawione resztki pokarmów będą zalegały w jelitach. Będzie to doskonała pożywka dla bakterii, które w takiej sytuacji będą się namnażać. Problemów jelitowych z tego powodu może być mnóstwo. Nawracające, chroniczne objawy ze strony naszych jelit, dotykają wielu osób. Sygnałem, że chodzi właśnie o SIBO może być nieskuteczność diet eliminacyjnych, probiotyków. Po prostu, zbyt małe działa wytoczyliśmy do walki z wrogiem. W naszym jelicie cienkim dochodzi do takiego przerostu bakterii, z którym nawet połączenie glutaminy i środka probiotycznego może sobie nie poradzić. Może dojść nawet do nasilenia przykrych objawów jak biegunki, wzdęcia, zaparcia jako efekt uboczny zażywania probiotyków. By regeneracja jelit była naprawdę skuteczna trzeba najpierw uporać się z przerostem bakterii. Homeostaza została zaburzona i bakterie opanowały miejsce, w którym dotąd występowały w ilościach znikomych. Na początek warto wykonać właściwe badania. Dadzą nam odpowiedź na pytanie w jakim stanie jest nasza flora bakteryjna, których szczepów brakuje, a których jest za dużo w danym miejscu. Dzięki temu będziemy mogli zdecydowanie dokładniej określić właściwy dla nas probiotyk. Dobrze dobrany szczep bakterii nie będzie wywoływał nieprzyjemnych, a wręcz podziała stabilizująco na regenerację jelit. Sporo specjalistów radzi, by w ramach diagnostyki przeprowadzić też wodorowy test oddechowy czy test metanowy. Badania określą poziom wodoru i metanu w wydychanym przez nas powietrzu. Testy nie są powszechnie dostępne, ale prawdą jest, że mogą pomóc w określeniu przyczyny problemu, potwierdzeniu lub zaprzeczeniu naszych domysłów. Chodzie przecież o bakterie, które przyczyniają się do powstania SIBO, które to charakteryzują się właśnie wydzielaniem i metanu (wydzielany jest przez tzw. archeony) i wodoru.

Nie bez powodu mówiło się kiedyś o SIBO metanowo - wodorowym. Bakterie kolonizują miejsca, w których zwykle nie było ich wcześniej w dużej ilości. Co dzieje się dalej ? Wodór, który wytwarzają bakterie skolonizowane w jelicie cienkim, stanowi z kolei idealne środowisko do namnażania się innych bakterii, produkujących metan. Oczywiście przerost archeonowy nie musi przebiegać standardowo, a SIBO może być leczone w inny sposób, w zależności od źródła problemu.

Diagnoza oparta tylko na teście WTO, może być problematyczna, z uwagi na dostępność tego badania w Polsce. Poza podstawowym protokołem działania w kierunku SIBO, są też protokoły przygotowawcze, które mogą pomóc w trafnej diagnozie, tyle, że w praktyce korzysta się z nich zdecydowanie za rzadko. W tej sytuacji bierzemy, to co dają. Dość często stosowanym działaniem jest test WTO za pomocą glukozy lub laktulozy. Glukoza pozwala na określenie rzadziej występującego przerostu bakteryjnego w początkowej części jelita cienkiego. Z kolei wykorzystanie laktulozy daje możliwość zbadania sytuacji w dalszych odcinkach jelita. Chodzi o wchłanianie glukozy i laktulozy. Do wchłaniania tej pierwszej dochodzi bowiem na początku jelita cienkiego, przez co bardziej możemy skierować uwagę na te rejony. Użycie laktulozy pozwala dostrzec natomiast problemy w dalszych odcinkach jelita , bo trafia ona i do jelita grubego. Dochodzi do fermentacji, w jelicie grubym znajdują się bowiem bakterie zdolne do rozkładu laktulozy. Warunkiem jest sprawność naszych jelit. Jeśli wszystko z nimi w porządku do procesu fermentacji na pewno dojdzie. Mamy też możliwość uchwycenia momentu opuszczania jelita cienkiego przez laktulozę, pomiar powinien wtedy ulec wzrostowi. Wyniki warto porównać z tymi, które uzyskaliśmy przed podaniem roztworu (glukozy, laktulozy). Co ciekawe, przy SIBO często obserwuje się podwyższoną produkcję kwasu d-mlekowego. Dzieje się tak z prostej przyczyny. Kwas ten wytwarzają bakterie jelitowe, których nierzadko jest za dużo właśnie przy tym schorzeniu. Kwas d-mlekowy jest trudny do usunięcia z organizmu, co za tym idzie bakterie mogą być też producentami niekorzystnych toksyn.

Za nadprodukcję wspomnianego kwasu i szkodliwe dla organizmu przemiany często odpowiada zbyt duża ilość Enteroccocus. Mówi się, że właśnie te bakterie są jednym z czynników powstania kwasicy mleczanowej. Warto zdawać sobie sprawę, co ułatwia rozwój SIBO. Otóż czynnikami, które predysponują do tego by w naszym organizmie zaczął się niepożądany proces rozrostu mikroorganizmów, są: - achlorhydria - zaburzenia immunologiczne (np. AIDS) - zaburzenia wydzielania enzymów trzustkowych - nieprawidłowości ze strony przewodu pokarmowego ( zwężenia, uchyłki, guzy jelita cienkiego) Patologiczne namnażanie bakterii w nieodpowiednim miejscu, wywołuje wiele różnorodnych dolegliwości, które wynikają z metabolizmu bakteryjnego. Do objawów SIBO zaliczają się wszelkiego rodzaju dolegliwości ze strony układu pokarmowego takie jak: - ból brzucha - zgaga - gazy wzdęcia - odbijanie - zaparcia / biegunka . Do tego dochodzi wiele nieswoistych objawów, które nie ograniczają się do symptomów żołądkowo - jelitowych (ogólne zmęczenie, fibromiaglia-schorzenie reumatyczne, stany depresyjne). Dlatego jeśli własny organizm daje nam jakieś niecodzienne sygnały, nie wolno tego bagatelizować tylko udać się do lekarza. Jeśli badania potwierdzą, że mamy SIBO trzeba wziąć byka za rogi. Leczenie w tym przypadku do łatwych nie należy. Oprócz terapii konwencjonalnej (dodatkowa suplementacja plus środki lecznicze), warto wspomóc się niekonwencjonalnymi metodami. Zalecany jest dobór właściwego, nie drażniącego probiotyku dla regeneracji jelit. Koniecznie też trzeba ograniczyć wpływ SIBO na organizm.

Oprócz antybiotykoterapii zalecana przy przeroście mikroflory jelitowej jest odpowiednia dieta, która polega przede wszystkim na eliminacji produktów będących pokarmem/pożywką dla niechcianych bakterii. Dzięki niej możemy korzystnie wpłynąć na zmianę składu naszej mikroflory jelitowej. Znanych jest kilka specyficznych sposobów postępowania żywieniowego wspomagających leczenie SIBO.

SCD – Specific Carbohydrate

Diet Dieta SCD – dieta specyficznych węglowodanów. Dieta ta stosowana jest głównie w leczeniu choroby Leśniowskiego - Crohna oraz wrzodziejącego zapalenia okrężnicy, jednak przynosi również pozytywny wpływ u osób chorych na SIBO.

ZMASOWANY ATAK

Najlepsza opcją przy SIBO będzie kompleksowe potraktowanie problemu. Jedną z bardzie znanych i popularnych terapii są działania, które maja poprawić trawienie ale i naprawić czynniki, które są przyczyną powstawania i pogłębiana problemu. Pomagają w tym wszelkiego rodzaju środki zawierające enzymy trawienne oraz elementy stymulujące wydzielanie kwasu solnego. Zaleca się też unikanie sytuacji stresujących i zadbanie o nadnercza, które często są na tzw. wyczerpaniu. I stres i problem z nadnerczami mogą źle wpływać na wydzielanie kwasu solnego ale i samych enzymów. Profilaktyka w takim przypadku pozwoli stymulować wspomniany już wędrujący kompleks bioelektryczny. Wiele osób sięga po klasyczną antybiotykoterapię, niektórzy walczą przy użyciu niekonwencjonalnych, roślinnych antybiotyków np. kocim pazurem, piołunem, pau d’arco, czosnkiem, olejkiem z oregano, monolauryną, czy ekstraktem kwasu laurynowego, który obecny jest między innymi w oleju kokosowym (w Stanach dostępny jest pod nazwą Lauricidin), a także substancjami, które niszczą biofilmy. Antybiotykoterapia w konwencjonalnym wydaniu trwa zazwyczaj około 2, 3 tygodni, czasem jej uzupełnienie stanowią inne leki. Polscy pacjenci przeważnie leczeni są zestawem Metronidazolu i Doksycykliny. Powoli się od niego odchodzi na rzecz leków, przy których jest mniejsze ryzyko uodpornienia się bakterii będących w przeroście. Przykładem takiego antybiotyku jest rifaksymina. Po skutecznej terapii, polecane jest włączenie do suplementacji probiotyków w dawkach terapeutycznych. Warto też pamiętać o prebiotykach i dodatku glutaminy, która działa regenerująco na jelita. Co gdy okaże się, że mamy do czynienia z bardziej oporną odmianą SIBO ? Przykładem jest przerost bakterii Clostridium, w tym wypadku polega się zazwyczaj na wankomycynie. W tym przypadku dochodzi do ograniczenia wydzielania czynnik, który odpowiada za konwertowanie dopaminy do norepinefryny. Erytromecyna dodatkowo może sprzyjać pobudzaniu MMC, co jest korzystnym zjawiskiem. Rzecz jasna dokładne metody zwalczania SIBO, to kwestia bardzo indywidualna. Zależy chociażby od samej przyczyny powstania i ogólnej kondycji organizmu. Problemu nie można bagatelizować, przeciwnie, warto z nim uporać się raz, a porządnie. To pozwoli uniknąć nawrotów. SIBO nie tylko daje we znaki w codziennym życiu. Takie przypadłości jak zgaga, czy bóle brzucha potrafią dać nieźle w kość. Dyskomfort jest w tej sytuacji nie do uniknięcia, na domiar złego , możemy mieć problem ze skutecznym budowaniem sylwetki. Trzeba mieć świadomość, że jelita to nie tylko trawienie ale też odporność. W przypadku SIBO poza antybiotykoterapią stosowane są też inne metody takie jak dieta elementarna. Polega ona na spożywaniu koktajli, które zawierają wyselekcjonowane składniki. Ogranicza się tym samym możliwość pożywiania się przez bakterie. W praktyce polegają na spożywaniu przez 2 - 3 tygodnie wyłącznie specjalnie przygotowanych koktajli odżywczych. Ich składnikami są wyselekcjonowane aminokwasy, kwasy tłuszczowe, cukry proste, a także niezbędne witaminy i minerały. Na tej diecie bakterie głodują, a nie mając czym się odżywiać, w końcu wymierają. Jest to metoda skuteczna, ale droga, nieco ryzykowna ( pogłębianie ewentualnych niedoborów i problemów trawiennych), a także wymagająca ogromnych wyrzeczeń

LECZYMY LENIWE JELITO

Leczenie niestety jest objawowe. W znacznej mierze terapia opiera się na zmianie diety i stylu życia. Warto przy tym pamiętać i przestrzegać kilku zasad:

• Regularne posiłki. Jelita potrzebują regularności, by nie sprawiać problemów. Zdecydowanie złym pomysłem jest więc zjadanie jednego dużego posiłku, po którym następuje dłuższa przerwa, albo najadanie się wieczorem, za cały dzień.

• Błonnik - przy tym schorzeniu jelito może sobie nie radzić do końca z wydalaniem wszystkich resztek jedzenia.Zalegając będą one powodowały zaparcia, bo nie tak łatwo je przepchnąć. Dlatego, błonnik z warzyw i owoców jest tutaj mile widziany. Tak więc marchewki, jabłka powinny trafić do naszej diety na stałe.

• Jelita, do tego by dobrze pracować potrzebują aż 10 litrów wody ! Taką ilość każdorazowo „pożyczają” sobie z organizmu, a po skończonej pracy oddają. Tak więc rada by pić duże ilości wody nie jest wyssana z palca. Naprawdę pomaga jelitom w pracy, o innych jej zaletach nie czas teraz mówić.

• Wyrabianie muskułów sprzyja zwalczaniu schorzenia. Jelita, tak jak cały organizm lubią zdrowy wysiłek fizyczny

• Wypróżnianie. Są osoby, które mają z tym problem natury… psychicznej W pracy nie, w gościach nie, najlepiej - w domu. A jeśli jelitom będziemy i ciągle mówić „później, nie teraz” to zamkną się w sobie jeszcze bardziej i zaparcia gotowe. Tak czy owak, warto obserwować swój organizm, jego reakcje na różne bodźce lecznicze. Przede wszystkim należy jednak pamiętać, że bez wiedzy na temat źródła problemów pokarmowych ( i nie tylko) będziemy skazani na błądzenie we mgle, bez pewności dotarcia do celu.

Słuchajcie swoich jelit !